• Wpisów:5
  • Średnio co: 209 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 10:48
  • Licznik odwiedzin:5 344 / 1255 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzień #71

Witam wszystkich!

Na wstępie chciałam powitać Was wspaniałą nowiną - moja cera ma się o wiele lepiej <jupi>. Poprawa nastąpiła dosłownie dwa, trzy dni po moim ostatnim poście, w którym użalałam się nad swoim cerowym losem

Stan na dziś:
* pryszcze - na dzień dzisiejszy mam tylko jeden, ale to z mojej winy, bo chciałam usunąć (nooo... wycisnąć ) w tym miejscu wągra - wągra usunęłam, ale coś tam widocznie naruszyłam, bo zrobił się z tego pryszcz. Ale na szczęście mały i pewnie niedługo zniknie.
* przebarwienia - są, ale w zaniku.
* podskórne gule - nie ma już prawie żadnych <jupi> A uwierzcie mi, jeszcze miesiąc temu były wyraźnie wyczuwalne pod palcami. Teraz nie ma po nich ani śladu
* blizny - są, ale mam wrażenie, że się powoli spłycają.
* dodatkowo nie występują u mnie takie objawy jak ból i zwiększona temperatura ciała w tym miejscu.

Oto zdjęcie sprzed zaledwie paru dni:



Dla porównania zdjęcia z 12 sierpnia (sprzed 47 dni)




Jeśli chodzi o skutki uboczne stosowania leku to są to:
* przesuszone usta
* czasem ból w lędźwiach
* jak wydmuchuję nos, to cały czas widzę katar zmieszany z krwią - podejrzewam, że właśnie śluzówka nosa zaczęła się wysuszać. Muszę coś zakupić, żeby ją nawilżyć.

Poza tym to jak na razie jestem zadowolona z efektów. I czekam na więcej
  • awatar Gość: Tak, musisz. Przecież już odpowiedź na to pytanie została udzielona wcześniej.
  • awatar Gość: hej aby napisac tutaj do Ciebie na priv to muszę sie zarejestrować i założyć swój mini blog ? pozdrawiam Jasiek miłego dnia
  • awatar gładka_cera: Bardzo dziękuję za podpowiedź. Nigdy nie spotkałam się z tą nazwą, ale, biorąc pod uwagę objawy, które znalazłam w internecie (miejscowa gorączka, stan zapalny, ból i powstanie ropnia), pasowałaby ona do tego, czego doświadczyłam. Jednak z drugiej strony widzę wyraźną poprawę dzięki Curacne. Czy możliwe jest, że taki lek może wyleczyć kogoś z nużeńca?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Chciałam się wyżalić

Dobra, za to pogorszenie stanu mojej cery odpowiadam tylko ja. Zaczęłam znowu pić pokrzywę i, jak się spodziewałam, wysypało mnie na czole (etap oczyszczania organizmu). Ale doszłam do wniosku, że jak oczyszczać organizm, to teraz, żeby mieć to szybko i raz na zawsze za sobą. Ponadto trochę załamuje mnie jednak ten jeden policzek... Te przebarwienia strasznie nieestetycznie przebijają się przez grubą warstwę tapety, którą sobie tam nakładam.
Ale muszę wytrwać. Dziś moja 37. tabletka Curacne, a poprawa następuje na przełomie 2. i 3. opakowania (po zażyciu około 60. tabletki). Co prawda gule są w stanie zaniku, ale, po pierwsze, zbliża mi się okres (mój stan cery jest wówczas STRASZNY); po drugie: widać te zasrane przebarwienia P

Wyglądam paskudnie... Ale równocześnie żyję nadzieją, że będzie kiedyś normalnie Zastanawiam się, czy w trakcie kuracji mogę stosować coś rozjaśniającego te plamy. Ja chciałam przemywać twarz wodą z cytryną, ale mama na mnie nakrzyczała, żebym to zostawiła w spokoju P Już sama nie wiem. Zadzwonię chyba do mojej lekarki i ją zapytam o to.
  • awatar gładka_cera: @IamAklime: Jeśli czytałaś mój pierwszy wpis, to wiesz zapewne, że stosowałam już prawie wszystko - od leków na receptę po domowe sposoby. Moja ostatnia nadzieja w Curace. Dzięki za życzenia :D
  • awatar IamAklime: Oj widzę nie tylko ja mam taki problem z trądzikiem. Mnóstwo antybiotyków, maści, innych tabletek i ciągła pielęgnacja. W sumie chyba zrobię to co ty. Zapytam moją panią dermatolog o leczenie izotretynoiną. Chociaż już nie wiem na prawdę co mam robić... Nawet lampy LED nie pomogły. :/ Powodzenia Ci życzę! Niech to cholerstwo zniknie z Twojej twarzy. :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Trzy nowe pryszcze na prawym policzku.

Przesuszona skóra na ramionach, gdzieniegdzie małe czerwone i pomarszczone placki przesuszonej skóry.

Coraz częstsze bóle w lędźwiach.
 

 
Właśnie dziś wieczorem zażyję ostatnią tabletkę z mojego pierwszego opakowania Podsumowując pierwszy miesiąc kuracji Curacne:

1. Po dwóch tygodniach stosowania leku wysypało mnie straszliwie (zdjęcia z 1. postu), jednak nie była to wina leku (mówi się, że czasem na początku można spodziewać się najgorszego wysypu), a mojego okresu. Po tygodniu trądzik wyciszył się, a od tego momentu na żuchwie pojawił mi się tylko jeden prychol. Który szybko znikł. Poza tym obszarem pojawiły mi się jeszcze dwa syfy, ale to zwykłe syfy, nie trądzik.
Ogólnie na razie wszystko ładnie, acz powoli, goi się.

2. Widać przesusz, więc następuje złuszczanie. Ostatnio byłam u pani dermatolog i zapytałam o blizny. W przeciwieństwie do poprzedniej pani dermatolog, do której chodziłam, ta zapewniła mnie, że blizny złuszczą się i powinny zniknąć. Jeśli nie, wtedy dzięki różnym zabiegom można, i to dla mnie najważniejsza część, pozbyć się ich całkowicie. Trzymam się wersji wydarzeń mojej nowej pani doktor

3. Wyniki mam dobre, choć cholesterol 228 (norma: 131-200) trochę mnie zaniepokoił. Ale pani doktor powiedziała, że mam się nie przejmować, jest spoko. I wątroba się jakoś trzymie. Więc spoko.

4. Poza tym żadnych dolegliwości brak oprócz przesuszonych ust.


Zdjęcia:





Kurde... jak ja nie chcę mieć tych przebarwień
  • awatar gładka_cera: @NooDoubt: No co Ty, nic nie pomógł? Ja, zanim zaczęłam kurację, przeczytałam chyba cały wątek poświęcony Curacne i chyba nie było osoby, która by go nie chwaliła. Wiele nawet przyznało, że drugi raz brałoby to świństwo, byleby znowu uzyskać taki efekt, jaki po tym leku był :) Może za wcześnie się poddałaś? Ja też mam przesuszone usta, skórę i niekiedy oczy, ale wizja ładnej buźki dodaje mi sił :D Dzięki :)
  • awatar NooDoubt: o widzę że kuracja u pani dermatolog. ja też miałam. zażywałam izotek. w sumie średnio pomógł. miałam strasznie przesuszone usta such oczy i strasznie suchą skórę. nawet błyszczyki nie dawały rady. okropny ból. powodzenia!
  • awatar gładka_cera: dzięki!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witam serdecznie wszystkich, którzy tak jak ja mają dosyć duże problemy z trądzikiem, przebarwieniami i bliznami. Pokonamy to!

Na początek parę słów o mojej przypadłości. Ostrzegam, będzie długawo. Ale to tylko jednorazowo, obiecuję. W kolejnych postach będę zdawać relacje jedynie z moich, mam nadzieję, postępów. I wklejać fotki.

A więc.

Toczę walkę z trądzikiem od wielu lat – praktycznie od 10 lat, czyli od 13. roku życia. Pokrótce opiszę, jak przebiegała zmiana umiejscowienia wyprysków. Otóż na początku pojawiały się one na czole. Około dwóch lat temu zagościły dodatkowo po obu stronach linii żuchwy, jednak po jakimś czasie te po lewej stronie w cudowny sposób znikły; te po prawej – pozostały niestety, po czym rozprzestrzeniły się wyżej, tj. na brodę i policzek. Od jakiegoś czasu stan tej części mojej twarzy pogarsza się – wypryski są duże, z dużymi podskórnymi, bolesnymi gulami (czasem muszę nawet sięgnąć po tabletki przeciwbólowe). Okropieństwo. Nie wspominając już ich zabarwienia, które w apogeum wysypu uzyskało kolor bordowy, oczywiście z białymi ropnymi kulkami na każdym pryszczu, które wybuchały, gdy delikatnie napinałam skórę językiem od wewnętrznej strony policzka Było źle. Ten krytyczny moment w mojej przygodzie z trądzikiem okazał się decydujący – w końcu zdecydowałam się na kurację izotretynoiną. Pani dermatolog przepisała mi Curacne 40 mg; tabletkę zażywam codziennie podczas kolacji.

A oto różne metody, które stosowałam z nadzieją, że choć trochę pomogą mi pozbyć się tego syfu:

* herbata z pokrzywy – pierwszy krok w mojej walce z pryszczami na czole; pamiętam, że w trakcie pierwszych dni picia miałam straszny wysyp. Pierwszych efektów doczekałam się po jakichś trzech tygodniach, jednak pryszcze nadal wyskakiwały (choć rzeczywiście mniej). Ale czoło wygładziło się, herbatka wypłukała toksyny z organizmu, które powodowały drobne, ale jakże liczne krostki na moim czole. Mimo wszystko polecam.

* picie drożdży – piłam to świństwo przez dłuższy czas, regularnie, ale żadnych efektów nie zauważyłam. U mnie drożdże się nie sprawdziły.

* okłady z cebuli – coś tam może i pomagały, aczkolwiek obieranie cebul, gniecenie ich na miazgę i okładanie sobie nimi twarz stanowiło dla mnie mękę drażniąco-szczypiącą – nie tylko oczu, ale i twarzy. Trzeba być bardzo zdeterminowanym, żeby regularnie sobie takie okłady przygotowywać. Ja widocznie na tyle zdeterminowana nie byłam, bo odpuściłam

* toniki i peelingi z kwasami – ja przygotowywałam sobie z kwasem migdałowym, 10%. Efekt super, choć musiałam sobie cały czas nawilżać twarz, bo strasznie mi się wysuszała. Jak zakończę kurację z Curacne, to na pewno wrócę do przygotowywania sobie takich toników. Polecam jednak sporo o tym poczytać, zanim do takich mikstur się któś zabierze, bo można sobie zrobić krzywdę przez niewiedzę.

* maści (Brevoxyl, Skinoren) – pomagały tylko trochę, niwelowały istniejące już pryszcze, ale nowe i tak się pojawiały. Nie wyleczyły mnie z trądziku.

* antybiotyki doustne (Unidox Solutab) – na twarzy mało pomógł, ale dzięki niemu znikły krostki i pryszcze z pleców. Mam teraz takie fajne gładziutkie :3

* ssanie oleju – moje ostatnie odkrycie. Ssę łyżkę stołową oleju słonecznikowego każdego ranka na czczo; po dwóch tygodniach ssania zauważyłam, że moje krostki na czole znikły! No i cera mi się tak ładnie rozświetliła, wygląda zdrowiej, czyściej. Polecam. Ale nie pomógł niestety na trądzik na policzku i żuchwie.

* szare mydło – zanim zaczęłam używać szarego mydła do mycia twarzy, stosowałam różnego rodzaju drogeryjne żele do mycia twarzy. Nawet nie sądziłam, że to one zahamowują regenerację mojej skóry na twarzy, gdyż właśnie po ich odstawieniu i jednoczesnym rozpoczęciu mycia twarzy szarym mydłem zauważyłam znaczną poprawę. Zaskórniki wysuszyły się, ba! nawet przebarwienia zaczęły znikać, ku mojemu zachwytowi. Niestety, ze względu na to, że posiadam suchą skórę, mydło strasznie mi ją podrażniało. Nie obeszło się zatem bez regularnego nawilżania kremem silnie nawilżającym (Cetaphil). Dodatkowo przy stosowaniu izotretynoiny zmuszona jestem do stosowania Physiogelu. Jednak jak tylko skończę kurację, na pewno wrócę do szarego mydła, a na pewno nigdy do drogeryjnych żelo-toników.

Podsumowując: po zakończeniu kuracji na pewno wrócę do mycia twarzy szarym mydłem (będę musiała jednak pamiętać o regularnym nawilżaniu twarzy), będę kontynuowała ssanie oleju, jak i powrócę do picia herbaty z pokrzywy.

Zdjęcia z 18. dnia kuracji Curacne 40 mg:

1. Prawa strona - dosyć tragicznie wyglądająca, liczne gule i blizny - największe środku policzka, na żuchwie zauważyłam drobne dziurki, jakby drobne wgłębienia wielkości końcówki cienkiej igły, ale jakże denerwujące


2. Lewa strona - jak widać, dosyć bez zarzutu z wyjątkiem skroni.


3. Czoło - widać przebarwienia po pryszczach, których na szczęście się już stąd pozbyłam.


Jedyne skutki uboczne, jakie obecnie doświadczam, to standardowo przesuszone usta, które traktuję apteczną, tłustą pomadką jakieś kilkanaście razy dziennie. Dodatkowo ze trzy razy czułam ból w krzyżu, ale nie jestem pewna, czy to przez leki czy inne czynniki (jazda na rowerze, siedzący tryb pracy).

Ostatnia rzecz. Wiem, że wybiegam zbyt w przyszłość, ale czy ktoś z Was zdołał skutecznie pozbyć się blizn potrądzikowych? Mnie trochę zmroziła informacja od pani dermatolog, że nie da się ich pozbyć całkowicie, choć przyznała, że można zmniejszyć ich głębokość do 70%. Nie jest źle, ale wiadomo, że nie chcę mieć tych dołów w ogóle

Pozdrawiam!
  • awatar gładka_cera: @Rosella♦: Dzięki za rekomendację, aczkolwiek ja poszukuję obecnie czegoś, co mogłabym używać już w trakcie kuracji :) A ssanie oleju serdecznie polecam.
  • awatar Rosella♦: @Rosella♦: zapomniałam dodać, że to dopiero można używać bez zmian trądzikowych.
  • awatar Rosella♦: O, muszę spróbować ssania oleju :) a co do blizn słyszałam, że dobry jest Eksfoliator Ziaja Pro: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=58691
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›